Zagroziłam Ziuzi, że jak mnie będzie budzić przed szóstą bez powodu, to opublikuję te zdjęcia. Podkreślam, że chodzi o pobudki bez powodu, bo niektóre są całkowicie usprawiedliwione. Na przykład, gdy kotek zrobił kupę i czuje się zobowiązany natychmiast mnie o tym poinformować. Jasna sprawa, nie może urobek leżeć w kuwecie do rana. Albo gdy przychodzi kocina Zuzina o czwartej nad ranem krzycząc "niech mnie ktoś przytuli". Wiadomo, przytulić trzeba. Ale wschód słońca jako powód do wyjścia z łóżka mnie nie przekonuje.
Oto moja śliczna kocina bez retuszu i bez makijażu. Czy już wspominałam, że ma ksywę Żulik?
Ha ha, faktycznie żulik ;), patrząc na te zdjęcia, mam wrażenie jakby Ziuź uparcie walczył z jakimś kłaczkiem. Żulik czy nie i tak jest urocza :).
OdpowiedzUsuńKłaczek albo inny pająk...
Usuń