Zuzia kocha moje buty. Porzucone nawet na krótką chwilę, natychmiast trafiają pod kocie skrzydła i zostają oplute, wyciumkane, oblepione kocimi kłakami, a w skrajnych przypadkach podziurawione (trzy pary, coś wolno się uczę). Największą atencją cieszą się buty skórzane, ale innymi też kicia nie pogardzi.
A tak w ogóle, to chyba powinnam kupować większe buty...
Na początek kupiłam naprawdę spory kapeć. Zuzia była bardzo zadowolona, ale Tosia rabnęła jej ten kapeć, zawlokła za szafkę i ucina sobie na nim drzemki. Myślę jednak, że Ziuzia nie powiedziała jeszcze w tej sprawie ostatniego słowa.