Tosia jest zdeterminowana, żeby pomagać mi w pracy. Uparła się i nie odpuszcza. Jak tylko rozłożę moje papierzyska i książki, mogę mieć pewność, że nie minie pięć minut jak Toś się na nich uwali. Do tego, kierowana jakimś szóstym kocim zmysłem, zazwyczaj kładzie się na tym, co jest mi w danej chwili najbardziej potrzebne. I tak już trochę poluzowała, bo przynajmniej nie wyrywa mi długopisu. Nadal jednak jest zawzięta na spinacze i upiera się, żeby zdejmować je ze spiętych nimi kartek, nawet, gdy te w koszulkach w segregatorze. Część spinaczy została dodatkowo wyprostowana. I co ja bym bez niej zrobiła? Miałabym pogięte spinacze i niepodgrzane książki.
Toś na stanowisku:
Biedna kocina tak się napracowała, że aż zasnęła, to pewnie od nadmiaru wiedzy. A czy ja mogę poprosić zdjęcie panienek na tle hojowego buszu? Ciekawa jestem jak Cię zarosło :).
OdpowiedzUsuńBardzo się napracowała, ostatnio pracowała nad zbiorem zadań, rogi kilku kartek na śmierć zaczytała.
UsuńOstatnio na tle buszu nie chcą pozować.