Pojawił się komentarz z zarzutem, że Tosia jest niedostatecznie reprezentowana na blogu. Może to i racja, Zuza ma więcej zdjęć, bo jest straszną kokietką i chętnie mi pozuje. Zapytałam też o zdanie samą Tosię. Odpowiedziała, ale nie wiem co. No to na wszelki wypadek dzisiaj będzie więcej Tosi. Chociaż Tosi jest w ogóle jakby więcej... Ale miało nie być o objętości, tylko o stole. Moja mama twierdzi, że na stole powinien leżeć obrus, serweta, bieżnik, cokolwiek. Goły stół działa jej na nerwy. Stół ozdobiony tylko kotem zupełnie nie działa kojąco. W kwestii obrusa, Tosia zgadza się z moją mamą w stu procentach. Na szczęście kochana kocina pomaga mi przy prasowaniu ;-). Zuzella też lubi obrusy, ale ma do nich mniej tradycyjny stosunek.
piątek, 17 kwietnia 2015
piątek, 10 kwietnia 2015
Rybeńka raz jeszcze
Mimo wysiłków racjonalizatorskich, mam bałagan w zdjęciach i kilka mi umknęło, gdy szykowałam poprzedni post. Niniejszym nadrabiam. Niewykluczone, że to nieostatnia errata, bo ten model wędki to chyba ulubiona zabawka moich kotów. Tosi też, tylko jej na zdjęciach nie mam, bo woli zabawę w miejscach gorzej oświetlonych. Taka dyskretna z niej bestyjka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)