Wiadomo powszechnie, że koty są niezwykle biegłe w sztuce kamuflażu. Ale Zuzia... co tu dużo gadać, Zuzia jest prawdziwą miszczynią, co widać na załączonych obrazkach.
niedziela, 23 listopada 2014
wtorek, 11 listopada 2014
Rocznicowo
Coś mi się na ponad rok zamilkło... Ale dzisiaj jest specjalny dzień, więc postanowiłam zrobić drugie podejście do blogowania. Specjalny, gdyż rocznicę mamy. Wierzyć mi się nie chce, ale dzisiaj mija już pięć lat odkąd Tośka i Zuza zamieszkały ze mną. Zleciało jak z bicza strzelił, wydaje mi się, że to wczoraj przyniosłam do domu dwie małe, puchate i lekko przestraszone kulki. Kulki szybko pokonały strach i onieśmielenie, a następnie zawładnęły mną i mieszkaniem. Nie są już małe, ale poza tym niewiele się przez te pięć lat zmieniło - Zuza nadal chodzi po firankach, Tosi pozostały inklinacje do ogrodnictwa, a ja ciągle nie mam swojego fotela. I nie mam nic przeciwko temu, żeby tak pozostało przez dwadzieścia kolejnych lat.
A tak było 11 listopada 2009 roku:
Gdy pierwszy raz zostawiłam koty same w domu, to po powrocie nie mogłam ich znaleźć. Oto gdzie były (niestety, zdjęcie zrobiłam nieostre):
Dzisiaj pogoda nie dopisała, więc nie robiłam zdjęć, ale mam takie sprzed kilku dni:
Subskrybuj:
Posty (Atom)