Pojawił się komentarz z zarzutem, że Tosia jest niedostatecznie reprezentowana na blogu. Może to i racja, Zuza ma więcej zdjęć, bo jest straszną kokietką i chętnie mi pozuje. Zapytałam też o zdanie samą Tosię. Odpowiedziała, ale nie wiem co. No to na wszelki wypadek dzisiaj będzie więcej Tosi. Chociaż Tosi jest w ogóle jakby więcej... Ale miało nie być o objętości, tylko o stole. Moja mama twierdzi, że na stole powinien leżeć obrus, serweta, bieżnik, cokolwiek. Goły stół działa jej na nerwy. Stół ozdobiony tylko kotem zupełnie nie działa kojąco. W kwestii obrusa, Tosia zgadza się z moją mamą w stu procentach. Na szczęście kochana kocina pomaga mi przy prasowaniu ;-). Zuzella też lubi obrusy, ale ma do nich mniej tradycyjny stosunek.
Nooo jest mój cukiereczek, wiesz, że ja je uwielbiam obie, ale Tosia ma szczególne względy, chyba przez to, że jej się tak podobały kolana cioci Izoldy. A w ogóle to bluźnicie koleżanko, Tosia nie jest kokietką? Spójrz na pierwsze pięć zdjęć i sama sobie odpowiedz :D. Co się zaś tyczy obrusa, to podziwiam, że jeszcze masz i w dodatku wyprasowany, bo ja swojego się pozbyłam, ponieważ znajdował się na trasie przelotowej kotełków, w związku z tym codziennie był upaprany albo kawą, albo herbatą, a że goły stół łatwiej się ściera, to sama rozumiesz. Ja tu sobie jeszcze posiedzę i powzdycham do śliczności, a koleżanka przekaże specjalne głaski od cioci Izoldy.
OdpowiedzUsuńHeh, Tosia z obrusem komponuje się znakomicie. Czy może raczej obrus z Tosią? No nie wiem, w każdym razie żywa natura z kotem to piękny obraz. Wiesz, o którą fotę mi chodzi? :D
OdpowiedzUsuńNie wiem :(
Usuńmelduję, że zagladam, czytam, oglądam
OdpowiedzUsuńi się mi podoba :)
stara sąsiadka
Kolejna zagadka. Ale tu się przynajmniej domyślam, kim jest Stara Sąsiadka :)
UsuńCieszę się, że się podoba :)