piątek, 6 września 2013

Piękna i bestia

Zuzia boi się potwora zwanego odkurzaczem. W trosce o jej dobre samopoczucie nie używam go więc zbyt często, no ale czasami trzeba. Kotę wtedy ostrzegam. Kiedyś mówiłam "Ziuziu, chowaj się, włączam potwora", teraz wystarczy, że powiem "Ziuziu, chowaj". Oczęta Ziuzi robią się wielkie jak spodki i widać, jak straszna prawda do niej dociera. A jak już dotrze, to następuje ewakuacja - Ziu leci schować się pod koc (mój), albo kołdrę (też moją). Tosia, z kolei, odkurzacza się nie boi, jej potworem jest młynek do kawy. Oddala się bidula na ugiętych łapkach, gdy tylko wezmę do ręki puszkę z kawą. Ale miało być o Zuzi. No więc, Zuzia nie boi się odkurzacza będącego w stanie spoczynku. Jako, że jego miejsce w szafie zajęły zapasy kociego żarcia i żwiru, odkurzacz nie ma on stałego miejsca pobytu i pałęta się po kątach. I do takiego stojącego w spokoju Zuzia się przytula i nie tylko. Czyżby oswajała swoje potwory?

PS. Tosia do młynka się nie przytula.





Wspomniane "nie tylko" dotyczy tańca na rurze:





5 komentarzy:

  1. Tosia do młynka się nie przytula, bo młynek, w odróżnieniu od odkurzacza, nie pałęta się zapewne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Młynek się nie pałęta, ale Toś się pałęta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Taniec na rurze * duet z gryzoniem* - a to już wyższy poziom wtajemniczenia. Utalentowany Zuź, nie pogadasz.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehehhe, frywolna Zuzia :)
    A może to jakaś terapia, te tańce na rurze?
    Moniak

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha, Ziuziu na rurze wymiata, ma dziewczyna fantazję, u nas odkurzacza boi się Edzia, czeka przyczajona pod łóżkiem aż skończę odkurzać w łazience, wtedy ewakuuje się tam z prędkością światła, cwaniara wie, że potwór już tam nie zajrzy. Boni dla odmiany boi się mojej suszarki do włosów, za to jak odkurzam to czasem muszę ją szturchnąć w pupkę odkurzaczem, żeby raczyła zmienić miejsce i dała mi dokończyć robotę.

    OdpowiedzUsuń