sobota, 14 września 2013

Dzień pieszczocha

Tosia jest typowym nakolankowcem. Jeśli opuszcza me nogi na zbyt długo, to zaczynam się niepokoić. Zuzia to inna bajka. Ona lubi się do mnie przytulić gdy leżę, ale nie lubi być brana na ręce, a i na kolana przychodzi rzadko. A jak już przyjdzie, to czuję się tak zaszczycona, że wstrzymuję oddech. I właśnie dziś jest ten dzień - Zuza już kilka razy przyszła na kolana, raz nawet ucięła sobie drzemkę, która pewnie trwałaby dłużej, gdyby nie przyszła Tośka. Jedno miauknięcie i po sprawie.
Tosia zwiększoną potrzebę przytulania realizuje inaczej, a mianowicie każe się nosić na rękach. Wczoraj dodatkowo postanowiła posiedzieć mi na ramieniu. Kota, nosząca rozmiar 5, siedząca na ramieniu, przywołuje niepokojące myśli o kolejkach na rehabilitację. Ale nic się nie da zrobić, próby zdjęcia słodkiego ciężaru kończą się wbiciem pazurów w plecy. Trza przeczekać. 
Zdjęć okolicznościowych nie mam, więc będą inne.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz