piątek, 17 kwietnia 2015

Więcej Tosi, czyli stół nakryty obrusem

Pojawił się komentarz z zarzutem, że Tosia jest niedostatecznie reprezentowana na blogu. Może to i racja, Zuza ma więcej zdjęć, bo jest straszną kokietką i chętnie mi pozuje. Zapytałam też o zdanie samą Tosię. Odpowiedziała, ale nie wiem co. No to na wszelki wypadek dzisiaj będzie więcej Tosi. Chociaż Tosi jest w ogóle jakby więcej... Ale miało nie być o objętości, tylko o stole. Moja mama twierdzi, że na stole powinien leżeć obrus, serweta, bieżnik, cokolwiek. Goły stół działa jej na nerwy. Stół ozdobiony tylko kotem zupełnie nie działa kojąco. W kwestii obrusa, Tosia zgadza się z moją mamą w stu procentach. Na szczęście kochana kocina pomaga mi przy prasowaniu ;-). Zuzella też lubi obrusy, ale ma do nich mniej tradycyjny stosunek.

















5 komentarzy:

  1. Nooo jest mój cukiereczek, wiesz, że ja je uwielbiam obie, ale Tosia ma szczególne względy, chyba przez to, że jej się tak podobały kolana cioci Izoldy. A w ogóle to bluźnicie koleżanko, Tosia nie jest kokietką? Spójrz na pierwsze pięć zdjęć i sama sobie odpowiedz :D. Co się zaś tyczy obrusa, to podziwiam, że jeszcze masz i w dodatku wyprasowany, bo ja swojego się pozbyłam, ponieważ znajdował się na trasie przelotowej kotełków, w związku z tym codziennie był upaprany albo kawą, albo herbatą, a że goły stół łatwiej się ściera, to sama rozumiesz. Ja tu sobie jeszcze posiedzę i powzdycham do śliczności, a koleżanka przekaże specjalne głaski od cioci Izoldy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Heh, Tosia z obrusem komponuje się znakomicie. Czy może raczej obrus z Tosią? No nie wiem, w każdym razie żywa natura z kotem to piękny obraz. Wiesz, o którą fotę mi chodzi? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. melduję, że zagladam, czytam, oglądam
    i się mi podoba :)
    stara sąsiadka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kolejna zagadka. Ale tu się przynajmniej domyślam, kim jest Stara Sąsiadka :)
      Cieszę się, że się podoba :)

      Usuń