piątek, 27 lutego 2015

Rozruch poranny

W zdrowym ciele zdrowy duch i te sprawy... Tosia jest na diecie, ale wiadomo, dieta dietą, ale ruch też jest potrzebny. Tosia do ruchu podchodzi z powagą i należytym namysłem, dzięki czemu ja mam czas iść po aparat.

No to bierzemy karimatę i zaczynamy rozruch poranny. Najpierw trochę ćwiczeń rozciągających:


potem trochę siłowych:



 ale nie za dużo, bo można się spocić.


Może jednak piłka będzie lepsza


Chyba tak



Bez przesady, jutro też jest dzień

3 komentarze:

  1. I to jest zdrowe podejście do sportu, który przecież, jak wiemy z wielu smutnych przykładów, może być piekielnie szkodliwy. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tosik jest przeuroczy w swym zaangażowaniu ;). Jak ja wyciągam swoją matę, to nagle wszystkie lenie chcą ćwiczyć, a Boni chyba uważa, że potrzebuję ćwiczeń z obciążeniem, bo mi się wtedy uwala na klacie :D.

    OdpowiedzUsuń