sobota, 24 stycznia 2015

O drapaku bez drapaka

Właśnie Krystal mi uświadomiła, że od dawna nic nowego się tu nie pojawiło. Jak się ma jednego* czytelnika, to należy o niego szczególnie dbać, więc się natychmiast poprawiam i Krystal szczególnie pozdrawiam. Nie wiem, czy to poprawa na stałe, bo czas jakoś tak dziwnie przyspieszył. Nagle zauważyłam, że mi cały grudzień uciekł. Był i nie ma. Stycznia też już prawie nie ma. Za to pojawił się dawno wyczekiwany drapak. Proces decyzyjny nie był łatwy, ale już po kilku latach wybór został dokonany i drapak zawitał w nasze skromne progi. Z tego podniecenia niedokładnie przyjrzałam się instrukcji i gdy drapak był już niemal złożony, okazało się, że pomyliłam budki i drabinka zamiast przy ziemi, będzie na wysokości oczu. Moich oczu. To też niezbyt wysoko, ale i tak głupio. Rozebrałam. Złożyłam. Jak przyszło do montowania rzeczonej drabinki, to okazało się, że źle ją skręciłam, bo nie sprawdziłam wcześniej rozstawu dziurek na śrubki. Ale to mała wtopa, wystarczyło tylko rozłożyć drabinkę na czynniki pierwsze, złożyć poprawnie i przytwierdzić w miejscu do tego przeznaczonym. Koniec końców, drapak został szczęśliwie (no, to się jeszcze okaże) przytwierdzony do sufitu. I wtedy sobie uświadomiłam, że miał stać w innym miejscu. Nic to, przynajmniej pomieszczenie się zgadza. Zostanie jak jest, kiedyś może przestawię. 
A teraz o użytkowniczkach. Myślałam, że Zuzol oszaleje ze szczęścia, a ona poleżała chwilę w podniebnym hamaku, chyba żeby mi zrobić przyjemność, a potem poszła na fotel, gdzie leży kocyk i poduszka. Za to Tośka spędziła noc w ciasnej budce, a teraz śpi w hamaku. I to już od dość dawna. Nie wykluczam, że po prostu nie wie jak zejść. Zdjęć z drapakiem dzisiaj nie będzie, bo strasznie ciemno jest. Przypomnę za to, jak wygląda kot bez drapaka. O tak:



A tak wygląda kot, który się dowiedział, że będzie miał drapak:



A zdjęcia z drapakiem będą na dniach, chyba, że czas znowu przyspieszy...

* Okazało się, że koleżanka Kawazmlekiem została w tych wyliczaniach niesłusznie pominięta, za co ogromnie przepraszam i udaję się pod stół, żeby co trzeba odszczekać. Bardzo Koleżankę przepraszam!

13 komentarzy:

  1. Dowiedziałam się z "pewnym" opóźnieniem, ale będę tu zaglądać teraz regularnie, bo to są dwa najsympatyczniejsze i najładniejsze kotecki (zaraz po moich oczywiście ;-) ). Czy z drapakiem czy bez zawsze wyglądają tak, że ma się ochotę złapać i wytarmosić. Ja bardzo proszę na dniach o drapaku z drapakiem, bo bardzo jestem ciekawa w jakiej pozie śpi Tosia w budce, który hamak wybrała i czy Zuzia zdecydowała się jeszcze na niego wleźć. Głaski dla dziewczynek, bo się okrutnie za nimi stęskniłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, za wiele się tu nie dzieje, więc szybko nadrobisz ;-)
      Wygłaskane :) Proszę wygłaskać swoje.

      Usuń
  2. Ha! Ha!!! Doczekałam się! Napisała to Krystal, nie jedyny czytelnik, ale za to najważniejszy :-D
    Dziękując za pozdrowienia odwzajemniam się tym samym, drapki podbródkowe dla kocich dziewczyn oraz czuły uścisk dla Pańci. Też w sumie kociej.

    Ja nie wiem, patrząc na zdjęcia ciągle mam wrażenie, że Zuź to KotWiecznieZdziwiony - więc w obliczu drapaka zdecydowanie był to KotMegaZdziwiony! :)

    I jeszcze dla Pańci mała uwaga - uciekający czas najlepiej łapać w nocy, w nocy Pani na pewno ma sporo czasu, niekoniecznie trzeba spać, można posty na blog pisać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak z przyzwyczajenia śpię, ale widzę, że głupio robię.

      Usuń
  3. Koleżanka Kawazmlekiem nie żąda aż takiego poświęcenia i kajania się, wręcz obawia się, że szczekanie mogłoby spłoszyć urocze modelki. Koleżanka Kawazmlekiem wybacza, bo ogólnie jest wspaniałomyślna i lubi piękne zdjęcia pięknych kotów. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. O widzę, że w nerwie nawet dwa razy przeprosiłam. Ja cichutko szczekam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie idź tą drogą, Yrsullo, bo jednakowoż koty mają świetny słuch i na pewno usłyszą swoją panią szczekającą, a to może zachwiać ich psychiką.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ika też została pominięta (foch).
    Może to dlatego, że jest techniczną ofiarą i nie potrafi się zalogować inaczej, niż nazwiskiem (google gmail), dlatego rzadko komentuje...

    OdpowiedzUsuń
  7. Foch jak Giewont.
    Kto ostatnio widział kotki dwie na zywo? Kto namówił Yrsę na prowadzenie bloga?

    Foch, foch, foszysko że o piernikach nie wspomnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo się nie liczy i piernik tu nie ma nic do wiatraka!

      Usuń
  8. Uuu, liczba fochów, jakie spadły na yrsowa głowę jest ogromna.

    Ja tam nie wiem, kto namówił Yrsę na bloga, wiem, kto namawiał. FOCH?

    OdpowiedzUsuń
  9. Taa, teraz się okazuje, że każdy czyta. Nie jest sztuką czytać nowe posty. Sztuką jest trwać, jak nic się nie dzieje ;-). Serio myślałam, że tylko Krystal nie straciła nadziei, że jeszcze coś się tu pojawi. Ja straciłam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. To się nazywa sztuka, tak namanipulować, żebyśmy się niemal poczuły winne. :D

    Ty już tak nie wywijaj, ino zdjęcia na drapaku dawaj! O!

    OdpowiedzUsuń