wtorek, 11 listopada 2014

Rocznicowo

Coś mi się na ponad rok zamilkło... Ale dzisiaj jest specjalny dzień, więc postanowiłam  zrobić drugie podejście do blogowania. Specjalny, gdyż rocznicę mamy. Wierzyć mi się nie chce, ale dzisiaj mija już pięć lat odkąd Tośka i Zuza zamieszkały ze mną. Zleciało jak z bicza strzelił, wydaje mi się, że to wczoraj przyniosłam do domu dwie małe, puchate i lekko przestraszone kulki. Kulki szybko pokonały strach i onieśmielenie, a następnie zawładnęły mną i mieszkaniem. Nie są już małe, ale poza tym niewiele się przez te pięć lat zmieniło - Zuza nadal chodzi po firankach, Tosi pozostały inklinacje do ogrodnictwa, a ja ciągle nie mam swojego fotela. I nie mam nic przeciwko temu, żeby tak pozostało przez dwadzieścia kolejnych lat.

A tak było 11 listopada 2009 roku:

















Gdy pierwszy raz zostawiłam koty same w domu, to po powrocie nie mogłam ich znaleźć. Oto gdzie były (niestety, zdjęcie zrobiłam nieostre):





Dzisiaj pogoda nie dopisała, więc nie robiłam zdjęć, ale mam takie sprzed kilku dni:










9 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto było jednak tu zaglądać! Tylko rok czekania, zniesę, byle nie ustawicznie.
    A przy okazji chciałam zapytać, jak to się robi, żeby koty (może tylko kotki?...) miały taki solidny, tłuściutki, szeroki karczek. Jakże odmienny od, powiedzmy salonowo, łabędzich szyj moich (płci obu). Taki szeroki karczek, jak wiadomo, zdecydowanie jest oznaką dobrobytu i dobrostanu.
    Wszystkiego dobrego z okazji pięknej drewnianej rocznicy i wielu w postępie arytmetycznym (czy geometrycznym?... Po co ja się zapędzam na taki grząski grunt) następnych!

    P.S. Usunęłam poprzedni komentarz, albowiem gdyż piszę po ciemku i walnęłam kompromitującą ilość literówek. :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za życzenia :)

      Karczek się taki robi od głaskania. Tak, to na pewno od głaskania. Szyneczka też ma łabędzią?

      Usuń
    2. Aaa... przepraszam. Moje z wyjątkiem Szynki, bo ona w swej szynkości nie ma szyi wcale. Mosz Pani prowda. Ale trzy NA PEWNO są pociągłe.
      Od głaskania, mówisz... Muszę potroić zatem wysiłki, oby wkrótce, bo straszliwie mi ich brakuje.

      A, i ten - a gdzie nowy post?!

      Usuń
    3. Nowy post? Myślisz, że dwa w jednym roku to nie będzie przesada? ;-)
      Wykluwa się

      Usuń
    4. Życzę następnych pięciu i potem jeszcze i jeszcze i jeszcze i ile się da.

      Wzruszyłam się lekko. :)

      Usuń
  3. Dziękuję i niech się ziści.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale wydoroślały! Aż się wierzyć nie chce, że to siostrzyczki. Nich żyją długo, zdrowo i szczęśliwie - na pociechę swojej pani :)

    OdpowiedzUsuń